Andrzej Szymkiewicz: EXIDE Technologies jest doświadczonym graczem na światowym rynku, to firma z ponad stuletnią tradycją, od kiedy datowana jest obecność firmy w Polsce?
Paweł Janikowski: Korzenie polskiej spółki sięgają roku 1910 – wówczas polski przedsiębiorca Andrzej Kaczmarek założył w Berlinie niewielką fabrykę baterii. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w styczniu 1919 r. Kaczmarek przeniósł swój zakład do Poznania. Do 1925 r. spółka działała pod szyldem Pierwszej Poznańskiej Fabryki Elementów i Bateryj. Łącznie z przywiezionymi z Berlina fachowcami zatrudniała 40 pracowników. Proces produkcyjny odbywał się ręcznie, a opuszczające fabrykę baterie i ogniwa nosiły nazwę Ratuszowa.
Natomiast jeżeli chodzi o działalność przemysłową, to historia produkcji baterii przemysłowych w ramach koncernu Exide w Polsce sięga roku 1997, kiedy powstała spółka DETA Polska S.A., zlokalizowana w Stojadłach, k. Mińska Mazowieckiego. W 2007 roku w wyniku zmian własnościowych powstała nowa organizacja DETA S.A., która w wyniku fuzji z dniem 31 marca 2008 połączyła się z CENTRA S.A. Wówczas miało również miejsce przeniesienie produkcji do Poznania. Kolejne przekształcenie nastąpiło 1 kwietnia 2011, kiedy to dotychczasowa Dywizja Przemysłowa EXIDE Technologies S.A. zmieniła się w GNB Industrial Power.
Jakie były początki działalności na Polskim rynku? Na ile ten rynek był i jest przygotowany do nowych technologii będących w Waszej ofercie?
– To się bardzo zmienia, 10 lat temu rynek opierał się na zwykłych bateriach kwasowych. Wejście na rynek firmy EXIDE zaczęło tworzyć perspektywę na sprzedaż nowych technologii, zaczęliśmy ukierunkowywać klientów na kompletne rozwiązania, produkty specjalistyczne. Po kryzysie w 2009 roku, kiedy wszyscy bardziej skrupulatnie kalkulowali koszty, zmieniło się podejście do zakupu baterii – zaczęto traktować taki zakup jako inwestycję, która w dalszej perspektywie może przynieść profit dla użytkownika. Idąc tym torem, udaje nam się przez cały czas poszerzać rynek baterii specjalistycznych.
Czyli oprócz tej działalności handlowej, mieliście również dodatkową działalność edukacyjną?
– Kampania edukacyjna jest prowadzona przez cały czas. Obecnie udział w sprzedaży baterii specjalistycznych jest naszym zdaniem niezadowalający – na 10 sprzedanych baterii, 8 to są baterie standardowe kwasowe lub żelowe, natomiast pozostałe 2 baterie są produktami specjalistycznymi.
Czyli rynek baterii trakcyjnych w 80% należy do baterii kwasowych?
– Tak jest w istocie, bo nie możemy mówić, że produkt posiadający EUW i 5-cio godzinny czas ładowania jest rozwiązaniem nowoczesnym. To nie jest nic nowoczesnego, to jest technologia, która funkcjonuje z prostownikiem HF od kilkunastu lat, więc jest to pewnego rodzaju standard. Mało kto prowadzi jeszcze sprzedaż prostowników transformatorowych, EXIDE już tego zaprzestał.
To w pewnym sensie jest rewolucja, która wydarzyła się w ostatnim czasie jeżeli chodzi o procesy ładowania?
– Jeszcze 10 lat temu 70% prostowników stanowiły prostowniki transformatorowe, klasyczne standardowe. Natomiast dziś EXIDE nie sprzedaje ani jednego prostownika transformatorowego no i na rynku widać ich zdecydowanie mniej. Sadzę że tylko 30% prostowników wchodzących na rynek jako nowe, są to prostowniki transformatorowe, a reszta to są prostowniki HF.
Jak duża jest dominacja Państwa firmy na polskim rynku? Według raportu Widlak List, EXIDE ma 50% udziału w rynku. Czy to jest dla Państwa obciążeniem, czy motywuje do dalszego rozwoju?
– Te szacunki bardziej stymulują do rozwoju niż stanowią dla nas obciążenie. Silna pozycja na rynku pomaga w wielu obszarach – posiadając tak duży udział w rynku mamy dostęp do wiedzy, uzyskujemy olbrzymią ilość informacji na temat aplikacji, czy klientów. Ta wiedza pomaga nam przy kolejnych kontraktach, możemy klientom zaoferować rozwiązania bogatsze o wcześniej zdobyte doświadczenia. To bardzo mocno napędza nas do dalszego rozwoju, ponieważ Jest potwierdzeniem, że praca, którą wykonujemy, jest robiona po prostu dobrze.
EXIDE Technologies dostarcza wiele baterii trakcyjnych w Polsce pod różnymi markami. Czy coś się za nimi kryje? Czy mają ona jakieś specjalne właściwości i przeznaczenie?
– Baterie standardowe to marka Marathon, jest kilka jej odmian – mamy baterie standardowe kwasowe, baterie niskoemisyjne oraz o obniżonej absorpcji wody. Natomiast TENSOR jest marką baterii z ciekłym elektrolitem – to bateria miedziana, gdzie technologia produkcji płyt jest zupełnie inna. Baterie TENSOR są przeznaczone do rozwiązań specjalistycznych – bardzo ciężkich aplikacji wymagających bardzo krótkich czasów ładowania, o olbrzymich konsumpcjach prądu. Marka SONNENSHEIN to gama baterii VRLA, czyli z zaworem samoregulującym, wykonanych w technologii żelowej lub technologii AGM, jak również litowo-jonowych. Podsumowując, nasze baterie możemy podzielić na 3 grupy – MARATHON (baterie kwasowe tzw. standardowe), TENSOR (baterie miedziane) i SONNENSHEIN (baterie bezobsługowe – AGM, żelowe i litowo-jonowe).
Paweł Janikowski pokazuje nowa technologia produkcji plyt miedzianych
Która z tych marek jest najbardziej rozpowszechniona na rynku jeżeli chodzi o użytkowników?
– Baterie standardowe MARATHON Classic, gdyż jest to kontynuacja najbardziej znanej na rynku marki DETA Classic. Obecne baterie MARATHON Classic oferują wszystko to, co najlepsze w tej rodzinie baterii.
Jak mają Państwo zorganizowany serwis baterii?
– Nasz serwis posiada dwie struktury wzajemnie się przenikające i uzupełniające. Pierwsza – serwis wewnętrzny, który zajmuje się obsługą klientów kluczowych i zgłoszeń gwarancyjnych z rynku wtórnego. Uzupełnienie stanowi serwis zewnętrzny, który tworzą partnerzy biznesowi z firm zewnętrznych. Mamy dwóch koordynatorów, odpowiadających za swoje obszary – w zależności, skąd trafia zgłoszenie, odpowiedni koordynator przejmuje i realizuje zgłoszenie przydzielając zadania właściwemu serwisowi. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, jeżeli chodzi o części zamienne – nie ma drugiej takiej firmy w Polsce, która dysponuje takim zapasem ogniw – ok. 15 000 ogniw rotujących. Magazyn części jest zlokalizowany w Poznaniu i jesteśmy gotowi, aby reagować w ciągu 48 godzin. Serwis wewnętrzny dysponuje czterema samochodami serwisowymi, natomiast poważne wsparcie stanowi również flota kilkunastu pojazdów serwisowych naszych partnerów, działających pod naszym logo.
Czy jest centralna baza informacji serwisowych, zbieracie informacje z rynku, jak są one wykorzystywane?
– Posiadamy taką bazę i jest ona wykorzystywana w celach statystycznych oraz dla ulepszenia jakości produktu. Na przestrzeni ostatnich 4 lat wprowadziliśmy kilka nowych standardów do baterii m.in. opierając się na badaniach pod kątem rodzajów uszkodzeń i awarii w bateriach. Wiemy dzisiaj, że 80% uszkodzeń baterii jest powodowane w procesie dolewania wody. Stąd też m.in. w standardzie każdej baterii EXIDE jest wskaźnik poziomu elektrolitu w ogniwie. Od 1 maja wprowadzamy wskaźnik poziomu cieczy w skrzyni. Jeżeli w skrzyni pojawi się ciecz, to bateria zasygnalizuje przyczynę np. wypłukane ogniwo, nieszczelny korek – wskaże obecność cieczy, której generalnie w skrzyni być nie powinno. To będzie bateria przygotowana do wynajmu długoterminowego, gdyż mając informację, czy należy dolać wody, bądź mając sygnały o nieprawidłowościach w działaniu baterii – serwisant może odpowiednio zareagować. Bateria, która będzie potrzebowała interwencji wskaże to odpowiednim czujnikiem. w efekcie serwisant nie musi sprawdzać wszystkich baterii a jedynie te, które tego wymagają. Te dodatkowe udogodnienia, które w znaczącym stopniu wpływają na jakość eksploatacji, przekładają się na korzyści ekonomiczne, pomimo nieco wyższej ceny baterii.
Oprócz dolewania wody, jaka jest najczęstsza przyczyna awarii baterii?
– Głębokie rozładowania i niepełne ładowania to druga najczęstsza przyczyna awarii baterii. Kontrola procesu ładowania zapobiega tym niekorzystnym zjawiskom. Tu sprawdzają się prostowniki HF, które są w stanie poinformować po każdym cyklu, w jakim stanie była baterie przed ładowaniem i jak przebiegał proces ładowania. Dostarczamy gotowy zestaw, który jest w stanie pokazać, jak wygląda eksploatacja baterii, czy wszystko jest w porządku i pracuje tak jak powinno. Ponadto klient może zweryfikować, czy operatorzy wózków widłowych wykonują prawidłowo czynności obsługowe związane z wymianą baterii.
Czy w swojej ofercie macie Państwo rozwiązania które pozwalają na zdalną kontrolę procesu ładowania?
– Posiadamy systemy zarządzania flotą baterii, gdzie możemy obserwować, jak przebiega ruch danej floty baterii. Ponadto mamy również rejestratory, które pozwalają kontrolować każdą baterię, każdy parametr jej życia, a w opcji „In Pro Active” jest możliwość wysyłania maila przez baterię informującego o każdym przewinieniu czy potrzebie, np. „Dolej mi wodę, jestem baterią nr 18”. Tego typu komunikaty mogą przychodzić mailowo od każdej sztuki baterii.
Coraz więcej klientów decydując się w wynajem długoterminowy wózków, chce mieć opcję full-service. Funkcja In Pro Active działa korzystnie i dla dostawcy i dla użytkownika – urządzenie jest obiektywne i pokazuje, czy obsługa jest prawidłowa, czy też nie. Obsługa full-service polega na usunięciu błędów eksploatacyjnych, wyeksploatowanych ogniw lub błędów produkcyjnych. Mamy jasną sytuację, gdyż nie dochodzi do takiego momentu, gdzie po pół roku serwis jest wzywany i stwierdza usterkę, lub co gorsza np.: zniszczenie baterii wartej kilka tysięcy euro, bądź do wymiany mamy określoną ilość elementów. Rozwiązanie wykorzystujące rejestratory jest dużo tańsze i efektywniejsze.
Jak to jest skomunikowane, informacja idzie to centrali, czy do określonego serwisanta?
Raporty mają kilka struktur. Przy dolewaniu wody wygląda to następująco – pierwszy komunikat: „jestem baterią nr X, proszę uzupełnij mi wodę” może iść do osoby odpowiedzialnej za dolewanie wody u klienta. System jest tak skonstruowany, że wysyła informację odpowiednio wcześniej, oznacza to, że interwencji można dokonać w przeciągu np.: 24 godzin. Jeżeli bateria nie wyczuje że została jej uzupełniona woda, wysyła kolejną informację do tej samej osoby oraz do naszego serwisu i do przełożonego. Każdy z raportów ma osobną strukturę. To załatwia BMS (Battery Management System), można również wysyłać maile do osób odpowiedzialnych za zakupy, że np.: bateria wykonała 1500 cykl, żyje 4-5 lat i przewidywany czas ze wskazaniem terminu zakupu nowej baterii. Podsumowując – każdy parametr życia baterii jest monitorowany.
Paweł Janikowski prezentuje rejestrator uzytkowania baterii
Czy to gdzieś funkcjonuje?
– Tak, mamy klientów, którzy z tego systemu korzystają i świadczą na tej zasadzie usługi full-service. Jest to i korzystniejsze dla dostawcy i korzystniejsze dla klienta – niższe koszty, bardzo skrupulatna obserwacja każdej baterii, non-stop 24 godziny na dobę i w każdym momencie można podejrzeć, co się dzieje z każdą baterią.
Czy to są klienci z rynku wtórnego?
– Klienci z rynku wtórnego wymagają od dostawców pierwotnego wyposażeniu tego typu rozwiązań. Bardzo często prowadzimy sprzedaż pośrednią, a nie bezpośrednią. Jest to związane z wynajmem długoterminowym, jest to najwygodniejsza forma finansowania inwestycji.
Zatem przyszłość, jeśli chodzi o usługę serwisową, to pełna diagnostyka on-line…
– Tak, ponieważ przy takiej ilości wózków widłowych, magazynów i centrów dystrybucji, ogromnym kosztem dla firm staje się utrzymanie odpowiedniej ilości techników i osób przeznaczonych do obsługi i weryfikacji. Czym innym jest technik, który przyjeżdża i naprawia usterkę a czym innym jest systematyczny przegląd wpływający na eksploatację baterii.
Jak wyglądają dane sprzedażowe?
– W okresie od 1 kwietnia 2015 do końca kwietnia 2016 roku sprzedaliśmy 170 000 ogniw.
A jak zapowiada się obecny okres rozliczeniowy?
– Jesteśmy na początku kolejnego już okresu obliczeniowego. Myślę, że w tym roku osiągniemy wzrost na poziomie 3-4%, wg naszych szacunków rynek rośnie w granicach 4% rocznie.
4% wzrost to jest dobry wynik.
– Muszę przyznać, że to jest najniższy przyrost, jaki mieliśmy w ciągu ostatnich 5 lat. To już jest ten poziom udziału w rynku, że rośniemy razem z rynkiem. Pierwsze lata, gdzie rozwijaliśmy się na poziomie 20 czy nawet 30 % rocznie już minęły, nasza pozycja osiągnęła już wysoki poziom. Rynek jest na tyle duży, że dla każdego jest na nim miejsce.
Jak Pan oceni ten kalendarzowy rok 2016?
– Dla mnie początek roku był świetny. W zależności od OEM pewnie jedni byli bardziej zadowoleni, inni mniej, natomiast każdy kolejny kwartał był coraz lepszy.
A jak wygląda stosunek sprzedaży rynku pierwotnego do wtórnego?
– Nasza sprzedaż dotyczy w 70% rynku pierwotnego, a 30% rynku wtórnego. Taki wynik zawdzięczamy wynajmom długoterminowym.
Czy Wasz portfel zamówień jest już do końca roku wypełniony?
– Nie, do końca roku jeszcze nie. Jeżeli mamy duże szczęście, to wiemy że najbliższe 2 miesiące mamy w pełni zaplanowane, i pracujemy na kolejne miesiące. Taka jest specyfika rynku, jeżeli 70 % dostaw stanowi pierwotne wyposażenie i termin dostawy wózka wynosi ok. 6-7 tygodni, to od daty sfinalizowania kontraktu do jego realizacji mijają 2 miesiące, stąd wiemy, jakie są perspektywy na przyszłość.
Jak wygląda proces od momentu zamówienia do dostawy?
– Prowadzimy dwa modele sprzedaży. W pierwszym jest sprzedaż standardowa, gdzie determinujemy sprzedaż dostawą z fabryki. W zależności od tego, jak szybko fabryka jest w stanie wyprodukować ogniwo, to tak szybko produkt dostarczamy – z reguły jest to w przedziale 3-5 tygodni. Drugi, to zakupy modeli short-inventory, gdzie mamy lokalnie zmagazynowane kilkadziesiąt baterii, które są dla nas high-runnerami i w tym przypadku istnieje możliwość dostawy w przeciągu 48 godzin, natomiast jest to opcja odrobinę droższa. Dostępnych w tej opcji jest 50-60 baterii w zależności od typu.
Co będzie wyznaczało kierunek rozwoju rynku baterii trakcyjnych w Polsce? Czy będzie to technologia litowo-jonowa, czy coś innego?
– Sądzę, że bardziej będzie chodziło o kompleksowość usług, świat nie skończy na jednej technologii. W zależności od rodzaju przemysłu, jaki to będzie wózek, jak będzie pracował – będzie chodziło o to, aby dobrać jak najbardziej optymalną baterię do danej aplikacji. Według mnie skończy się to tak, że nie będzie ważny finalnie koszt zakupu, one już są w chwili obecnej tak blisko siebie, że różnice w skali 5 lat są znikome. Ważne będą przychody operacyjne z prowadzonej działalności. Zakładam, że najważniejsza w perspektywie najbliższych 5 lat będzie kwestia kompleksowości usługi oraz zoptymalizowania aplikacji klienta do maksimum. Mamy kilka takich przykładów, są to firmy w Polsce, które mają bardzo nowoczesne podejście. Mamy kilku klientów, którym został dostarczony sprzęt przewyższający prawie 2-krotnie wartość zasobów, na których do tej pory pracowali, natomiast oszczędności operacyjne powodują, że ten zakup zwrócił się w ciągu 9 miesięcy.
To są tak wysokie koszty operacyjne?
– Jeżeli firma żyje tylko i wyłącznie z magazynowania, to w takim przypadku jedynym kosztem są operacje magazynowe – wynajem wózka, operatorów, działania magazynowe. Jeżeli okazuje się, że firma nie zmieniając floty jest w stanie zrobić 30, czy 40% więcej tym samym sprzętem, który obecnie posiada, to są to gigantyczne oszczędności. To są aplikacje, gdzie znajduje się rozwiązania dla najnowszych technologii, czyli baterii litowo-jonowych, których cena i parametry techniczne w zestawieniu z innymi bateriami kwasowymi, nie przynoszą żadnej argumentacji ekonomicznej. Takowa pojawia się dopiero w momencie, kiedy zaczniemy mówić o oszczędnościach operacyjnych. I to jest ten model sprzedaży, który będzie królował przez najbliższych kilka lat. Zakładam, że skupianie się na sprzedaży standardowych rozwiązań, jest ślepą uliczką. Zakładam, że najbliższe 5 lat będzie lepsze niż kryzys – wykruszy słabych graczy. To jest know-how na zasadzie kompleksowości całego asortymentu – prostownik (jedno, czy dwu-fazowy) i bateria (w odpowiedniej technologii), ładownia, elektryka, system wentylacji.
Jeden z Państwa konkurentów mówił o przyszłości jako o dostawie energii. Czy Pan również się z tym zgadza?
– Zawsze jest to z tym związane, wszak bateria to jest skumulowana energia zamknięta w pudełku z plusem i minusem. Kompleksowość tej usługi polega na tym, aby potrafić wyliczyć na dany okres czasu, ile baterii będzie zużytych przy określonej aplikacji. Oczywiście każda bateria wypracowuje odpowiednią ilość kWh i teraz cała trudność polega na tym, aby tak dobrać technologię, by ilość tych kWh w zadanym okresie wynajmu długoterminowego, np. w przeciągu 6 lat, nie była ani za mała – by odbiorca nie miał problemów, ani za dużo – by nie marnować pieniędzy. Znalezienie tego złotego środka będzie rozwiązaniem. Wszyscy od zawsze sprzedają energię, bateria to nic innego, jak energia. Były pomysły w postaci sprzedaży energii na zasadzie kWh, stosowane z różnym powodzeniem. W zależności od aplikacji jest to czasami opłacalne, a czasami nie. Zakładam, że między użytkownikiem końcowym, firmą wózkową a firmą bateryjną, najważniejszą wartością wspólną będzie czas eksploatacji. Dzisiaj określamy żywotność baterii w cyklach i w zależności od tego, która z firm to certyfikuje, pokazują te cykle różnie, natomiast wspólnym mianownikiem będą motogodziny.
No tak, przecież pracę wózka określa się w motogodzinach.
– Dokładnie, nieważne, czy wózek robi 10 000 motogodzin w 10 lat, czy zrobi je w 2 lata – jeżeli jest to żywotność silnika, to powyżej tych 10 000 motogodzin z wózkiem, czy baterią mogą stać się różne rzeczy.
A nad czym pracują u Państwa technicy, inżynierowie i konstruktorzy?
– Aktualnie są dopracowywane baterie miedziane żelowe, które mają zrewolucjonizować rynek baterii VRLA. Chcielibyśmy mieć baterię bezobsługową, która w żaden sposób nie będzie ustępować baterii kwasowej pod względem parametrów technicznych. Chcemy posiadać baterię bezobsługową, która pracuje w miejscach, gdzie produkuje się leki, żywność, lub gdzieś, gdzie wewnętrzne przepisy BHP tego wymagają, bez straty na żywotności i jakości pracy baterii. Obecnie baterie żelowe mają niższą pojemność, dłużej się ładują oraz nie lubią być głęboko rozładowywane – to chcemy zmienić. To jest jeden z naszych kierunków. Drugim kierunkiem jest rozwój technologii prostowników, bardzo mocno je rozwijamy. W naszym odczuciu w 70% o sukcesie aplikacji stanowią prostowniki.
A ta bateria żelowo-miedziana to będzie TENSOR?
– Tak, to będzie żelowy TENSOR.
Czy obszar technologii ładowania baterii to jest obszar, w którym tkwi duża rezerwa?
– Nie, wszystkie baterie będą ładowane prostownikami HF. Chodzi bardziej o to, aby znaleźć wspólny język między baterią a prostownikiem. Wszystkie prostowniki dostępne na rynku, poza prostownikami EXIDE, ograniczają profile ładowania czasem, mierzą zmianę napięcia w czasie. Jest to zrobione w sposób dość prosty. U nas prostownik komunikuje się z baterią i to bateria „mówi prostownikowi”, kiedy jest naładowana, a nie prostownik mierzy czas. Chodzi o to, że we wszystkich prostownikach konkurencji, w momencie, kiedy bateria osiągnie pewien poziom napięcia, uznaje się, że to jest koniec ładowania. Nasze prostowniki przeciągają to ładowanie jeszcze o ok. 30 minut. Chodzi o to, aby nie tyle osiągnąć pewien poziom napięcia, ale utrzymać je na stałym poziomie. Jeżeli uda nam się utrzymać stały poziom napięcia to wiemy, że bateria jest naładowana w pełni. Potwierdza się to się również próbą pojemności. Jeżeli postawimy 3 różne prostowniki i weźmiemy od obojętnie którego producenta 3 nowe baterie, jednakowo uformowane i naładujemy je tymi trzema różnymi prostownikami, następnie zrobimy próbę pojemności, to nagle okazuje się, że w baterii, która była ładowana prostownikiem HP z funkcją auto-balance, wyładowujemy ok. 70-80 Ah godzin więcej. To świadczy o tym, że bateria jest lepiej naładowana. Zakładamy, że prostownik to jest to urządzenie, które powinno być mocno rozwijane. Być może kierunkiem są prostowniki tzw. bezstykowe, czyli bez złącza, gdzie wózek parkuje w stacji ładowania dla baterii litowo-jonowych, czy baterii TENSOR, gdzie baterie można doładowywać i nie ma konieczności wymiany baterii i wyciągania jej z wózka. Natomiast moim zdaniem całkowicie odrzucony jest pomysł prostowników indukcyjnych. To rozwiązanie pojawiało się kilka lat temu na targach, natomiast nie przyjęło się na rynku.
W jaki sposób będą te baterie ładowane w wózkach?
– Sądzę, że w formie stacji parkowania, czyli na wózku jest plus i minus. Może to być pod spodem na zasadzie szczotki, gdzie wjeżdżamy na miejsce, dochodzi do styku i można naładować baterię.
Ile prostowników wyprodukował EXIDE Technologies Polska?
– W ubiegłym roku wyprodukowaliśmy 38 tys. sztuk prostowników.
Wszystko na rynek polski?
– Nie, około 15-20% idzie na rynek polski, natomiast reszta trafia na eksport.
Czyli zasypujecie świat polskimi prostownikami.
– Tak, w ciągu ostatnich 4 lat przyrost produkcji prostowników wyniósł 100%. To jest nadal dla nas mało satysfakcjonująca liczba, gdyż zakładamy, że nasze 40 tys. prostowników stanowi jedynie 10% rynku europejskiego, należy mieć także świadomość, że to nie są prostowniki jedynie do wózków widłowych, ale również do maszyn czyszczących, maszyn utrzymujących lodowiska, samochodów elektrycznych, podnośników nożycowych, skuterów elektrycznych, etc. Rynek prostowników trakcyjnych jest olbrzymi. Myślę, że to jest ta część działalności EXIDE, która będzie się teraz rozwijać najprężniej.
Paweł Janikowski prezentuje prostownik dedykowany do pracy na zewnatrz
Przed wejściem do firmy stoi prostownik odporny na zmienne warunki pogodowe. Dużo takich sprzedaliście w Polsce?
– W Polsce takie prostowniki są tylko 2, gdyż przygoda z dużymi wózkami widłowymi na składach budowlanych też się dopiero rozpoczyna. To są prostowniki dedykowane do pracy na zewnątrz. Ich przeznaczeniem były głównie lotniska – to wózki rozładowujące albo podwożące schody pod samoloty. W przypadku wózków widłowych w tym zakresie jesteśmy na początku drogi.. Wózki czterokierunkowe, specjalistyczne i wózki o udźwigu 8-9 ton dopiero teraz zaczęły się pojawiać w wersji elektrycznej. Był to początek baterii TENSOR, dla takich wózków te baterie były dedykowane. Zależało nam na tym, aby znaleźć taką baterię, która pozwoli przepracować na jednym ładowaniu, z możliwością doładowania, 2 zmiany. Jest to długi czas, gdyż obecnie aby obsłużyć 3 zmiany potrzebujemy 4 baterii kwasowych. Problem jest taki, że bateria ważny 4,5 tony, więc trzeba mieć 5-tonowy wózek aby wymienić baterię, automatycznie z jednego wózka za powiedzmy 150 000 euro dochodzi nam jeszcze potrzeba zakupu wózka za kolejne 80-90 tysięcy euro, tylko po to aby tę baterię wymieniać. To jest rynek, który się dopiero tworzy.
Czyli na placu stałby taki dystrybutor elektryczny.
– Można tak to określić. Przede wszystkim chodzi o to, że prostownik jako urządzenie elektryczne musi spełniać określone normy. Elektronika w środku, półprzewodniki i ich jakość jest zależna od temperatury. Bardzo ważnym jest, aby utrzymać odpowiednią wilgotność i stałą temperaturę przez cały rok– bez znaczenia, czy na zewnątrz jest – 50 czy +20 st. C. Krzywa ładowania powinna być cały czas taka sama.
I Państwa prostowniki spełniają te wymagania?
– Tak. Na londyńskim lotnisku Heathrow funkcjonuje obecnie ok. 60 takich prostowników bez problemu od 3 lat. To był produkt dedykowany dla tego lotniska.
A gdzie one były wyprodukowane?
– Tutaj, w naszym zakładzie w Polsce.
Czyli w Polsce są jedynie 2 sztuki, a trochę więcej wysłaliście na eksport.
– Tak, sprzedane są na lotniska. Obecnie w całej Europie pojawiają się pytania o te urządzenia ze strony składów budowlanych.
Robiliście badania na temat kosztów? Czy elektryczne są konkurencyjne?
– My tego nie robimy, takie inicjatywy wychodzą od producentów wózków widłowych. Pomimo tego, że przy zakupie wózek elektryczny jest droższy, to jego koszt eksploatacji jest dużo niższy. Takie opinie słyszy się z ust najważniejszych graczy na rynku.
Działając na rynku spotykacie się z klientami, którzy mają różne problemy do rozwiązania. Czy w centrali mają Państwo dostęp do tego typu rozwiązań?
Tak, mamy dział techniczny również w Poznaniu. Bardzo często przygotowujemy produkty dedykowane pod danego klienta i jeden model maszyny, który nigdy więcej się nie powtórzy. W ten sposób np.: produkujemy baterie kolejowe dla firmy w Wielkiej Brytanii. Jest tam specjalistyczny projekt, gdzie bateria i prostownik są zamknięte razem. W przypadku baterii litowo-jonowych każda bateria jest indywidualnym projektem, nawet do tego samego typu wózka w zależności od tego, jaka jest aplikacja, ma inną elektronikę. Każda z takich baterii sprzedanych to jest dodatkowy projekt. Teraz w zależności od tego, jaki będzie program rozładowania, dobieramy odpowiednie bloki i tak programujemy BMSa.
To chyba są jakieś standardy?
– Blok jako bateria, monoblok, ładunek elektryczny skumulowany w skrzynce – to jest to samo. Natomiast całe sterowanie, sposób wyciągania i wkładania do środka jest zupełnie inny. Często jest to związane z wymiarami danych systemów elektroniki, o którą powiększamy lub zmniejszamy też pojemność baterii. Mieliśmy taki przypadek, gdzie dostarczyliśmy dla jednej z firm 3 takie same baterie, a czwarta do tego samego wózka już musiała mieć większą pojemność, pomimo tego, że gabaryt skrzyni pozostawał taki sam.
Są sytuacje, w których nie podejmujecie się zadania rozwiązania problemu z ładowaniem baterii do wózków widłowych u klienta? Czy odmówiliście kiedyś klientowi?
– Przyjmujemy i realizujemy projekty w ramach wspólnie z klientem ustalonych standardów. Wówczas bierzemy na siebie pełną odpowiedzialność za projekt. Jeżeli nie widzimy możliwości spełnienia oczekiwań klienta z zachowaniem odpowiednich standardów, od razu o tym informujemy proponując alternatywne, możliwe do przeprowadzenia rozwiązanie. Nie obiecujemy rzeczy niemożliwych.
Czyli podchodzicie kompleksowo.
– Tak, bierzemy odpowiedzialność za współpracę z klientem, aby móc działać na zasadach partnerskich w długofalowej perspektywie. Czasami rezygnujemy z części wykonania usługi, jeżeli standardy jej wykonania nie będą pasowały do zasad, którymi kieruje się EXIDE. Mając tak duży udział w rynku nie możemy sobie pozwolić na utratę wiarygodności, reputację traci się bardzo szybko, to jest bardzo hermetyczne środowisko. Jedno potknięcie może zaważyć na pozycji lidera, dlatego kładziemy ogromny nacisk na jakość naszych działań.
Z czego wynika Wasza pozycja lidera?
– Mamy bardzo mocno zaangażowany zespół, są to specjaliści, którzy doskonale się znają i mają olbrzymie doświadczenie. Zakładam, że skoro sprzedajemy 3-4 razy więcej niż nasz konkurent, to mamy dodatkowe doświadczenie wynikające ze skali biznesu, portfolio klientów. To jest całe kompendium wiedzy, z której musimy korzystać.. Za wszystkimi wynikami stoją ludzie, oni są najważniejsi.
Baterie są składane w Poznaniu?
– Tak, baterie są składane w Poznaniu, a ogniwa są produkowane w Niemczech. Cały montaż baterii, czyli zamontowanie ogniwa w skrzyni, przekładki, łączniki, systemy, wyprowadzenia, blinki, smart blinki, rejestratory, dociążenia – to wszystko jest montowane w Polsce.
A prostowniki?
– Prostowniki produkujemy w Polsce. Samej elektroniki jeszcze na miejscu nie produkujemy, mamy plany, aby od przyszłego roku produkować elektronikę na miejscu. Na chwilę obecną korzystamy z półproduktów, które składamy i jako produkt końcowy testujemy i programujemy.
Jak duża to jest powierzchnia produkcyjna?
– Zajmujemy 2 hale, na których odbywa się montaż. Trzecią przygotowujemy do produkcji płytek od podstaw.
Linia produkcyjna prostownikow
Czyli plany rozwoju przewidują pełną samowystarczalność.
– Sadzę, że o pełnej samowystarczalności nie może być mowy. Nie byłoby to uzasadnione ekonomicznie. Jest wiele firm elektronicznych, z których produktów korzystamy. Są jednak również takie elementy, które moglibyśmy robić sami lepiej niż nasz dostawca, gdyż mamy wiedzę w temacie baterii, a prostownik i bateria stanowią jedność.
A co jest Waszym hitem ostatniego roku?
– Zdecydowanie bateria miedziana TENSOR. Jest to produkt droższy od standardowej baterii, ale doskonale spisuje się podczas testów i we właściwej eksploatacji. Mogę powiedzieć, że nigdy nie wraca z testów u klienta, zawsze kończy się zakupem. To jest najlepsze potwierdzenie, dlaczego nazywamy go hitem. To również kwestia kompetencji handlowców, którzy potrafią tak dobrać tę baterię w aplikacji, że doskonale sprawdza się u klienta. To wszystko cały czas się obraca dookoła wiedzy i znajomości rynku.
Pracujecie nad czymś nowym?
– Przełomem ma być TENSOR żelowy. Obecnie zakładamy, że dopóki technologia produkcji ogniw litowo-jonowych będzie tak droga, to niewiele rzeczy zagraża bateriom kwasowym. Ponadto, nie wszędzie jest sens stosowania baterii litowo-jonowych. Będziemy przeprowadzać w Polsce test baterii litowo-jonowej o napięciu 80 V. Jest to pierwsza taka bateria w tej części Europy i druga na świecie. Jesteśmy bardzo ciekawi tego testu.
Czy te dane z testu będą opublikowane?
– Uzgadniamy to z naszymi partnerami. Najbardziej interesuje nas jakość pracy wózka z zastosowaniem tej baterii. Badania zaczynamy od fabryki VW w Swarzędzu, później Panopa, odlewnia, MAN w Krakowie, SCANIA – będą wszystkie fabryki Volkswagena.
Ile tych baterii będzie testowanych?
– Jedna – 80 V w wózku 5-cio tonowym. Wózek będzie wędrował z zakładu do zakładu. My dostarczyliśmy wózek z największą pojemnością baterii litowo-jonowej, w każdej z aplikacji wybieramy lokalizację, w której taki wózek miałby sens i która aplikacja pokryłaby koszty takiej baterii. Później dla każdej lokalizacji na podstawie odczytów danych będziemy dobierać pojemność, dla niektórych będzie to pojemność, która będzie trafiona, dla niektórych aplikacji będzie zdecydowanie za wysoka. Nie chodzi o to, aby sprzedawać baterie o pojemności, która nigdy nie będzie wykorzystana.
Czy to jest przymiarka do przyszłych kontraktów?
– Tak. VW jest bardzo dobrym naszym klientem, obecnie testuje wszystkie nasze technologie – żelowe, kwasowe, miedziane, teraz litowo-jonowe.
Dziękuję za rozmowę i życzę pomyślnego zakończenia testów.
– Dziękuję.
Linki:
- EXIDE Technologies S.A.
Firma GNB Industrial Power jest uznanym i sprawdzonym na całym świecie dostawcą w zakresie akumulacji energii elektrycznej do zasilania wózków widłowych , pojazdów drogowych, ciągników i innych pojazdów o wysokim zapotrzebowaniu energetycznym.