
Co można robić na wózku widłowym, wiedzą Ci co na nich pracują. Niecodzienną historię, która nie miała pozytywnego zakończenia, opisuje „Rzeczpospolita w niedzielę”. Jak się okazuje magazyn, może stać się miejscem emocjonalnych uniesień, podnoszących nie tylko adrenalinę, a te z kolei, gdy brakuje im odpowiedniego otoczenia, mogą prowadzić do kłopotów.
Na stronach internetowych Rzeczpospolitej w dziale „Rzeczpospolita w niedzielę” czytamy: „Za seks na wózku widłowym w godzinach pracy szef wręczył dyscyplinarkę. Jako przyczynę rozstania podał naruszenie zasad BHP, a dokładnie... poruszanie się bez kasku
Tę historię opowiada z uśmiechem mecenas Grzegorz Orłowski ze spółki Orłowski, Patulski, Walczak. Sam tej sprawy nie prowadził, ale zapewnia, że jest autentyczna i w środowisku prawniczym stanowi niezapomnianą anegdotę.
Pora lunchu, pracownicy wyciągają kanapki i popijają herbatę. Nagle zza rogu wyjeżdża widłowy wózek, a na nim o dziwo nie brygadzista w pełnym rynsztunku, ale para kochanków w uściskach miłości. Załoga w szoku, a pracodawca wściekły. Nie miał wątpliwości, że nagana to dla Romea i Julii za mało.
– Chciał zwolnić dyscyplinarnie, ale nie mógł się powołać na uprawianie seksu w pracy, bo przecież w wyniku tego nie zostały naruszone w sposób umyślny pracownicze obowiązki. Proszę pamiętać, że do zbliżenia doszło w czasie przerwy na lunch, a przecież kodeks pracy nie narzuca jedzenia w tym czasie, a tym bardziej nie zabrania czułości – tłumaczy z sarkazmem mecenas Orłowski.” Więcej o tym niezwykłym wydarzeniu na stronach http://www.rp.pl/artykul/648263_Seks-na-bakier-z-przepisami-BHP.html
L4 Źródło: Rzeczpospolita w niedzielę
EMIL - 12-2021
EMIL - 11-2021
EMIL - 10-2021
EMIL - 09-2021Zobacz więcej publikacji