
Fot. MTL ASCO
Adam Werewka_współwłaściciel MTL ASCO Sp z o
Z Adamem Werewką, współwłaścicielem MTL ASCO Sp. z o.o., o rynku wózków widłowych, jego rozwoju, wpływie pandemii na działania firm, nowościach oferowanych przez Heli Polska – rozmawia Andrzej Szymkiewicz.
Andrzej Szymkiewicz: Jak radzi sobie firma w tej trudnej sytuacji, niemającej precedensu w ostatnich dziesiątkach lat?
Adam Werewka: Dziękuję, radzimy sobie doskonale, adekwatnie do sytuacji, ale naprawdę świetnie. To potężny wysiłek całej organizacji, każdej osoby, która z nami współpracuje. Rok temu daliśmy słowo wszystkim naszym koleżankom i kolegom, że nikt nie straci pracy z powodów ekonomicznych. Spełniliśmy obietnicę, mało tego, zwiększyliśmy zatrudnienie o kilkanaście osób – to ogromne osiągnięcie.
Czy mieli Państwo przypadki zachorowań, jak to się skończyło?
Wirus przetoczył się przez firmę jak walec, wystawił na skrajną próbę całą organizację. Dotknął nieomal każdego, a niektórych, w tym moją rodzinę, w najbardziej brutalny sposób.
Firma ma kompleksową ofertę dla każdego magazynu. Jak radzicie sobie w tym trudnym czasie w poszczególnych segmentach rynku?
Nasza oferta jest kompleksowa, dzięki temu obszary asortymentowe, które ucierpiały, kompensowaliśmy zwiększoną sprzedażą innych produktów. Zadziałał efekt kompleksowej oferty i koncepcji owocnej współpracy z klientem, opartej na strategii serwisowej.
Wózki widłowe to największa grupa produktowa waszej oferty. Jak ten rynek znosi obostrzenia?
Są obszary, w których wolumeny sprzedażowe uległy zawężeniu, co nadrabialiśmy innymi pozycjami asortymentu. Wielu klientów włączyło strategię ostrożnościową, ale inni mieli maksymalne historyczne obroty. Liczymy, że aktualne wskaźniki koniunktury w przemyśle bardzo pozytywnie „odbiją się” na naszej sprzedaży. Jestem absolutnie optymistycznie nastawiony do przyszłości, niekoniecznie w krótkim terminie, ale myślę, że nasze cele średnio- i dalekoterminowe osiągniemy z powodzeniem.
Czyli oferowanie kliku marek wózków widłowych pozwala uzyskać przewagę rynkową?
Absolutnie tak. To potężne wsparcie strategii rynkowej opartej na zaspokajaniu rzeczywistych potrzeb klienta w miejsce wymuszania jedynego słusznego rozwiązania, co muszą głosić niektórzy z naszych konkurentów.
Nie tylko wózki widłowe są w Państwa ofercie. Z takim portfolio musicie być dobrym doradcą na rynku, czy to robicie?
Dużo się szkolimy, mamy świetną kadrę, wielu współpracowników jest z nami ponad 20 lat, jeszcze więcej około 20 lat. Nieustannie szukamy inspiracji i samodoskonalenia. Próbujemy wzbudzać entuzjazm i motywować, co w czasie pandemii jest ogromnym wyzwaniem. To główne składowe zarządzania wiedzą.
Czy rynek w Polsce jest rynkiem ceny, czy klienci szukają odpowiednich rozwiązań bez względu na cenę?
To bardzo trudne pytanie, na które odpowiedź pozornie jest prosta. Polska jest rynkiem klienta wrażliwego cenowo, ale to nie znaczy, że chce kupować najtańsze produkty. Jest świadomy swoich wymagań, siły pieniądza i zazwyczaj oczekuje solidnego, dobrego rozwiązania za przyzwoite pieniądze. A to już nie oznacza kupowania w najniższych poziomach cen.
Nasz rynek w Polsce jest wymagający pod względem technicznym?
Bez dwóch zdań tak. Świadomość i wiedza klientów rosną w postępie geometrycznym, co jest doskonałą wiadomością. Królowie przeszłości mają coraz więcej problemów, aby przekonać klientów, że ich oferta jest najlepsza – jeżeli jedyną wartością ma być znana marka, drogi serwis i jeszcze droższe części zamienne.
Jaka jest jego konkurencyjność?
Rynek jest bardzo szybki i obłędnie konkurencyjny. Moim zdaniem absolutnie nieporównywalny z tym, co widzimy w państwach ościennych oraz głównych gospodarkach europejskich. Polska to crème de la crème konkurencyjności [śmiech].
Jednym z ważnych elementów konkurencyjności są nowości produktowe. Czy pojawił się nowy model wózka widłowego w Państwa ofercie?
Tylko w minionym roku na poziomie światowym Heli wprowadził ponad 270 nowych modeli i rozwiązań systemowych! To niewyobrażalna skala rozwoju. Sprzedaliśmy ponad 210 tysięcy wózków praktycznie we wszystkich państwach świata. Innowacja i programowanie strategii na rozwiązania jutra w pełni zakorzeniło się w organizacyjnym DNA firmy.
Badania i rozwój prowadzą Wasi partnerzy producenci. Czy otrzymujecie informacje, nad czym się obecnie pracuje?
O, tak. Ilość informacji, jaką dostajemy, powoli zmusza nas do zmiany procesorów, twardych dysków w naszych serwerach oraz półek w magazynach. Ogrom danych jest tak poważny, że elementem krytycznym jest zarządzanie wiedzą i jej sukcesja.
Jak ocenia Pan „litowo-jonową rewolucję” na rynku baterii do wózków widłowych? To jedyny kierunek alternatywnego napędu dla spalinówek?
To aktualne, ciekawe i ważne pytanie. Daleka przyszłość z pewnością będzie należała do napędów opartych na ogniwach paliwowych. Wodór wejdzie z całą siła do segmentu pojazdów osobowych, użytkowych, w konsekwencji wózków widłowych. W moim przekonaniu jednak to ciągle perspektywa najmniej kilku-, kilkunastoletnia. Najbliższe lata będą należały do baterii litowo-jonowych. Zresztą to fantastyczna wiadomość dla naszej firmy – Heli jest absolutną światową potęgą w chemicznych źródłach prądu. Mamy kompleksową ofertę rozwiązań litowo-jonowych w całym asortymencie, absolutnie bezkonkurencyjną w moim przekonaniu.
Bezpieczeństwo to ważny element w codziennej pracy w magazynie. Czy Państwa produkty mają cechy, które bezpieczeństwo zwiększają?
Oczywiście. Oferowane przez nas urządzenia w olbrzymiej większości wyznaczają najbardziej aktualne standardy bezpieczeństwa i ergonomii.
Wszystkie urządzenia wymagają okresowych przeglądów i napraw. Jak Państwo mają zorganizowany serwis swoich wózków widłowych?
Mamy kilka tysięcy urządzeń w stałej opiece serwisowej, w całym kraju. Serwisujemy zarówno urządzenia sprzedane przez nas, jak i przez naszą konkurencję. Cała struktura jest bardzo sprawna. Staramy się z całą siłą wychodzić naprzeciw coraz wyższym wymaganiom naszych klientów.
Jak działa serwis w czasie pandemii?
Fantastycznie, jak maszyna, bez przerwy. Mamy doskonały zespół, bardzo doświadczonych, świetnych ludzi na każdym poziomie organizacyjnym serwisu. Ponad 30 lat historii pozwoliło nam przećwiczyć wiele trudnych scenariuszy.
Firma przygotowana jest na przedłużoną „narodową kwarantannę”?
To bardzo trudne pytanie. Wierzymy, że jesteśmy przygotowani najlepiej, jak to możliwe. Oczywiście, w przypadku realizacji pesymistycznych scenariuszy pandemii będziemy na bieżąco dostosowywać swoją strategię do sytuacji.
Jak długo to potrwa?
Nieustannie obserwujemy dane publikowane przez ministerstwo. Chcemy wierzyć, że pandemia wchodzi w swoją ostatnią fazę – schyłkową. Chcielibyśmy wierzyć w zapewnienia, że ostatni kwartał tego roku będzie bezpieczny.
Dziękuję za rozmowę.