
Książkowi strongmani
Jacek Kowalczyk nie ukrywa, że w tych najgorętszych okresach, kilogramów „wiedzy” zapakowanej w kartony przenosi sporo. – Może nawet jestem większym strongmanem, niż Mariusz Pudzianowski – żartuje. Po chwili jednak dodaje, że w jego firmie na szczęście przestrzegane są zasady BHP. Podobnie jak rozporządzenie Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy ręcznych pracach transportowych. Dokument ten określa m.in. dopuszczalne masy przenoszonych przez pracowników przedmiotów, ładunków lub materiałów.
- Zgodnie z przepisami jedna osoba nie może ręcznie przenosić przedmiotów ważących więcej, niż 30 kg na odległość ponad 25 m lub wysokość czterech metrów – wyjaśnia Paweł Włuka z firmy STILL, producenta wózków widłowych i rozwiązań intralogistycznych - W przypadku pracy dorywczej, która związana jest z podnoszeniem ciężarów nie więcej niż cztery razy na dobę, dopuszczalna masa towaru wynosi 50 kg.
Na kłopoty paleciak
Naprzeciw potrzebom pracodawców, a przede wszystkim pracowników, wychodzą firmy produkujące tzw. paleciaki, czyli wózki służące do przemieszczania i podnoszenia ładunków. Pierwszy taki wózek powstał w 1947 roku i od tamtej pory producenci prześcigają się w pomysłach, jak go udoskonalić. Paleciaki są coraz mniejsze, a jednocześnie coraz sprawniejsze i bardziej wytrzymałe (np. wózek o wadze 95 kg służy do transportu ładunków o masie pół tony!).

W tych najnowocześniejszych wykorzystywane są techniczne nowinki. Na rynku dostępne są np. wózki elektryczne, które dzięki profilowanym kołom napędowym bez trudu pokonują nawet 7-centymetrowe progi, a dzięki połączeniu hamulca elektrycznego i mechanicznego bezpiecznie można przewozić nimi towar po pochyłych powierzchniach. Są i takie, które pracownik ma możliwość obsługiwać jedną ręką – np. przy pomocy ergonomicznego dyszla.
Ostre kary za ciężary
- To na pracodawcy spoczywa obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa swoim pracownikom – przypomina Paweł Włuka z firmy STILL – Dlatego każda firma, w której mamy do czynienia z transportem ręcznym przekraczającym wagę podaną w rozporządzeniu ministra, powinna dysponować elektrycznym wózkiem niskiego unoszenia. Paweł Włuka podkreśla, że dźwiganie ciężarów, powyżej dopuszczalnych norm 30 i 50 kg, jest niezgodne z prawem, a pracodawca zmuszający podwładnych do nadmiernego wysiłku, musi się liczyć z karą podczas pierwszej lepszej kontroli inspektorów pracy. To jednak nie wszystko, bo – jak alarmują lekarze – dźwiganie może okazać się bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Nadmierne obciążenie układu mięśniowo-szkieletowego sprzyja zwłaszcza urazom kręgosłupa. W najgorszym wypadku może to doprowadzić do kalectwa i konieczności spędzenia reszty życia na wózku inwalidzkim.
Katarzyna ZWOLSKA
Junior Media Manager
Foto: Still
EMIL - 12-2021
EMIL - 11-2021
EMIL - 10-2021
EMIL - 09-2021Zobacz więcej publikacji